Tym razem nie chciało mi się jechać do wielkiego centrum, postanowiłam w ramach monopolu na ładną pogodę pospacerować po mojej dzielnicy. Dowiedziałam się, że należy do jednej z najbiedniejszych na przedmieściach Sydney - gdyby mi ktoś nie powiedział, chyba sama bym się nie domyśliła. Ale jak to jest, no jak, że panują tutaj takie pustki?? Zieleń, rzeka, mosty, trasa rowerowa, lodowisko i, o zgrozo, odkryty basen. Ja też się zdziwiłam, ale okazało się, że jest podgrzewany! :)
Z takich ciekawych rzeczy z mojego spaceru wynikło, że Australia, a konkretnie samo Sydney jest nieźle zdywersyfikowane - idziesz ładną ulicą i w ogóle, a tu nagle przechodzisz mostem i zaczyna się prawdziwy
slums! A potem znowu i znowu, i tak w kółko, jak na szachownicy - biały, czarny, biały... Odkryłam 3 bardzo fajne parki w okolicy, oczywiście miejsc siedzących nie brakowało, bo przecież nikogo nie ma! Przysiadłam sobie na chwilkę, śmieszy mnie w sumie to, że te parki są między ulicami nawet w tych, jak ja to nazwałam, slumsach!
Dotarłam też do stacji kolejki, żeby nie było, najdłuższa i jakąś mega zawiłą drogą, jak się potem okazało. Myślałam, że tylko na Monorail kupuje się żetony, żeby wejść na peron, ale rzeczywistość znowu mnie zaskoczyła i tutaj też panuje taki zwyczaj.. Śmiesznie.
Ale do pierwszych sukcesów zaliczam przy przechodzeniu przez ulicę patrzenie się w końcu w prawo! A propos ruchu drogowego, światła mają strasznie męczące dźwięki, szczególnie światło zielone! Masakra, a i tak się na tyle długo na nie czeka, że wszyscy przechodzą na czerwonym:) I nie ma normalnych pasów, tylko jakieś kreski na drodze, dziwnie.
Nie ma małych sklepików!! Tragedia, Ci ludzie wszystko kupują w supermarkecie! Tutejszy nazywa się ALDI i jest ok, ale mimo wszystko brakuje mi małego sklepiku, gdzie klient traktowany jest jak człowiek, a nie jako "next!". Trzeba przyznać jednak sprzedawcom (oczywiście z zagranicy, chyba żaden Australijczyk nie pracuje na kasie), że są mili, ale czasem aż za bardzo. Na przykład kiedy myślę o czymś, co nie jest moimi zakupami, nagle słyszę "How are you?" albo "What are you buying?" albo "Good day?" no i wypada odpowedzieć! Supermarkety.. Ale tutaj chyba już jest taki kult tych wielkich sklepów. I oczywiście, nawet jeśli sklep jest 300 m od domu, jadą samochodem.
A na końcu spaceru zadzwonił mój wujek i zapytał, czy mnie czasem nie podwieźć do domu.. No wyobrażcie sobie? Z parku 300 m od domu?? Ah ta Australia..
Z takich ciekawych rzeczy z mojego spaceru wynikło, że Australia, a konkretnie samo Sydney jest nieźle zdywersyfikowane - idziesz ładną ulicą i w ogóle, a tu nagle przechodzisz mostem i zaczyna się prawdziwy
Dotarłam też do stacji kolejki, żeby nie było, najdłuższa i jakąś mega zawiłą drogą, jak się potem okazało. Myślałam, że tylko na Monorail kupuje się żetony, żeby wejść na peron, ale rzeczywistość znowu mnie zaskoczyła i tutaj też panuje taki zwyczaj.. Śmiesznie.
Ale do pierwszych sukcesów zaliczam przy przechodzeniu przez ulicę patrzenie się w końcu w prawo! A propos ruchu drogowego, światła mają strasznie męczące dźwięki, szczególnie światło zielone! Masakra, a i tak się na tyle długo na nie czeka, że wszyscy przechodzą na czerwonym:) I nie ma normalnych pasów, tylko jakieś kreski na drodze, dziwnie.
Nie ma małych sklepików!! Tragedia, Ci ludzie wszystko kupują w supermarkecie! Tutejszy nazywa się ALDI i jest ok, ale mimo wszystko brakuje mi małego sklepiku, gdzie klient traktowany jest jak człowiek, a nie jako "next!". Trzeba przyznać jednak sprzedawcom (oczywiście z zagranicy, chyba żaden Australijczyk nie pracuje na kasie), że są mili, ale czasem aż za bardzo. Na przykład kiedy myślę o czymś, co nie jest moimi zakupami, nagle słyszę "How are you?" albo "What are you buying?" albo "Good day?" no i wypada odpowedzieć! Supermarkety.. Ale tutaj chyba już jest taki kult tych wielkich sklepów. I oczywiście, nawet jeśli sklep jest 300 m od domu, jadą samochodem.
A na końcu spaceru zadzwonił mój wujek i zapytał, czy mnie czasem nie podwieźć do domu.. No wyobrażcie sobie? Z parku 300 m od domu?? Ah ta Australia..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz